Nasze postulaty

Zapraszamy do zapoznania się z naszymi postulatami

teamwork concept
image

Testy DNA na ojcostwo

 

Badanie DNA jest najdokładniejszym sposobem weryfikacji spornego ojcostwa. Za jego pomocą możliwe jest potwierdzenie biologicznego ojcostwa z prawdopodobieństwem 99,99% bądź też jego wykluczenie ze 100-procentową pewnością. Testy ojcostwa są całkowicie bezbolesne. Dzieje się tak dlatego, że standardowym źródłem materiału do badania nie jest już jak do niedawna krew, ale wymaz z wewnętrznej strony policzka. To sprawia, że ustalanie ojcostwa staje się dziecinne proste.

Doktor Rafał Płoska, kierownik pracowni genetycznej na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym szacuje, że 8% ojców w Polsce wychowuje nieswoje dziecko – oczywiście o tym nie mając o tym pojęcia.

„Mater semper certa est” – „matka jest zawsze pewna”. W przypadku ojców sytuacja niestety nie jest taka prosta, ale tak naprawdę prawdziwym negatywnym bohaterem tego tekstu jest polski ustawodawca, który polskiego ojca stawia w pozycji nad wyraz niekomfortowej, nawet jeśli ojcem faktycznie nie jest.

Przeciętny polski ojciec ma zaledwie pół roku na zaprzeczenie ojcostwa od czasu narodzin dziecka (formalnie od dnia, w którym dowiedział się o urodzeniu dziecka przez żonę/partnerkę). Jeśli tego nie zrobi, to dziecko może potem rysować na dzień ojca laurki listonoszowi, ale zobowiązanym do łożenia na jego wychowanie będzie mąż lub były już mąż matki.

Nasz rodzimy system prawny wspiera sytuację, w której matka, „ojciec”, a nawet dziecko wiedzą o tym, że „tata” nie jest tatą, a mimo to zobowiązują go do utrzymywania cudzej pociechy. Istnieje tylko jedna droga ratunku w takiej sytuacji, a mianowicie zwrócenie się do prokuratora. Zaprzeczenie ojcostwa z powództwa prokuratora jest jednak metodą w dużym stopniu nieskuteczną, a to głównie dlatego, że prokurator w świetle ustawy ma się kierować interesem dziecka, a zdaniem wielu prokuratorów interes dziecka jest taki, by jednak nie-tata dawał mu pieniądze.

Zdroworozsądkowym rozwiązaniem jest przeprowadzanie badania zgodności genetycznej ojca i dziecka. Uważamy, że państwo powinno przejąć na siebie ten przykry obowiązek. 8% to nie jest patologia, to już statystyka. Wcale zresztą niemała, bo skoro państwo domniema, że ojcem dziecka na pewno jest mąż matki, to te 8% stanowi tutaj swoistą belkę w oku.

Wydaje się, że dobrym rozwiązaniem byłyby instytucjonalnie wymuszane przez prawo testy zgodności genetycznej przeprowadzanej zaraz po urodzeniu. To na państwie spoczywałby obowiązek poświadczenia ojcostwa, co dopiero skutkowałoby nabyciem stosownych praw, ale i obowiązków. Oczywiście do czasu wyniku badania należałoby utrzymać domniemanie ojcostwa. Pomysł jest oczywiście roboczy, bo przecież nie każdy ojciec jest przy narodzinach.

Oczywiście należy mieć na uwadze, że takie rozwiązanie nie do końca leży w interesie państwa, które lubi przerzucać na nieświadomych mężczyzn obowiązek utrzymywania obywateli. W mojej ocenie takie prawo jest jednak niemoralne, nieludzkie i na swój specyficzny sposób barbarzyńskie. Niestety, historie ojców utrzymujących nieswoje dzieci są na tyle częste, że mało kto zwraca na nie jeszcze uwagę.

Źródło: bezprawnik.pl