Nasze postulaty

Zapraszamy do zapoznania się z naszymi postulatami

teamwork concept
image

Stop feminizacji sądów rodzinnych

 

Polskie sądy, wydając wyroki podczas spraw rozwodowych blisko w 95 proc. przypadków, powierzają opiekę nad dziećmi matkom. Nieważne są argumenty i odczucia ani ojców, ani dzieci. Te ostatnie jako małoletnie nie mają formalnie statusu uczestnika w dotyczących ich sprawach rodzinnych. Nie liczy się nawet zdrowy rozsądek (nikt normalnie myślący nie uwierzy, że aż w 95 proc. rozbitych małżeństw to ojcowie są źli, nieodpowiedzialni, niezaradni, niekochający dzieci). Bywa i tak, że po wyrokach ojcowie nie mogą się widywać ze swoimi dziećmi, bo utrudniają im to byłe żony z zemsty za nieudany związek.

Jak pokazują dane GUS, sądy tylko w 4,5% przypadków powierzają opiekę nad dzieckiem ojcu. W 60,7% opieka zostaje przyznana matce, w 33,1% obojgu rodzicom (co wcale nie oznacza, że kontakt ojca z dzieckiem przebiega bezproblemowo, ale o tym za chwilę). W dodatku sądy rodzinne kierując się stereotypem matki jako lepszego rodzica potrafią przyznawać opiekę nad dzieckiem nawet wyjątkowo nieodpowiedzialnym matkom. W tym nawet narkomankom, alkoholiczkom i kobietom z patologii. I nie jest to tylko moja opinia. O tym mówią m.in. były Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak, czy znana psycholog dziecięca dr Aleksandra Piotrowska.

Ale to nie wszystko. Dyskryminacja ojców nie zamyka się tylko na problemie, komu zostanie przydzielona opieka po rozstaniu rodziców. Kolejna sprawa to ograniczanie, a nawet uniemożliwianie kontaktu z dzieckiem, ojcu, który ma przydzielone widzenia.

Zarówno kontakty, jak i kary za niewydawanie dziecka są bardzo trudne w egzekwowaniu. Dlatego to zjawisko jest powszechne. Jak przyznaje Rzecznik Praw Dziecka, na 48,580 tys. spraw rocznie, które wpływają do jego biura, połowa, czyli około 25 tys. rocznie dotyczy właśnie utrudniania kontaktów z dzieckiem. Tę liczbę możemy w dodatku spokojnie przemnożyć przez kilka, jako że poza ojcem ofiarami są także samo dziecko (tu polecam zapoznać się z terminem alienacji rodzicielskiej) oraz bardzo często dziadkowie i babcie, którym również utrudnia się kontakt z wnukami.

Nadzieją na lepsze jest propozycja zmian, dzięki którym ojcowie po rozwodzie mieliby nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek spotykania się z dziećmi, nad którymi opiekę przekazano matce.

Kolejnym problemem jest brak parytetów w sądach rodzinnych. Jak wynika z danych zebranych przez "DGP",  w wydziałach rodzinnych i nieletnich pracują niemal same kobiety. Dla przykładu, w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze w I wydziale cywilnym na pięciu sędziów jest jeden mężczyzna, w wydziale cywilnym odwoławczym na osiem etatów tylko dwa zajmują mężczyźni. Jeszcze gorzej jest w Katowicach, gdzie w wydziałach XII i XIII cywilnym i rodzinnym wśród 30 sędziów nie ma ani jednego mężczyzny. W wydziale III rodzinnym i nieletnich w Sądzie Rejonowym w Rzeszowie orzeka dwóch mężczyzn i sześć kobiet. Wyjątkowo na tym tle wygląda II wydział cywilny rodzinny w gdańskim sądzie okręgowym, gdzie jest aż trzech mężczyzn na 15 etatów, a jeden z nich jest nawet wiceprzewodniczącym.

W sądach rejonowych kobiety stanowią 65 proc., w okręgowych 61 proc., a w apelacyjnych 58 proc. sędziów. Wśród ubiegających się o nominacje sędziowskie w 2013 r. kobiety stanowiły aż 68 proc.

W związku z powyższym Postulujemy wprowadzenie parytetów w sądach rodzinnych, aby walczyć z postępującą feminizacją wymiaru sprawiedliwości.